Skip to content
Lipiec 29, 2010 / blogmlodejpary

Uwaga na gotowe projekty domów – wady

W ciągu kilku ostatnich lat pojawiła się moda na gotowe projekty domów. Mają one niewiątpliwie swoje zalety – ze względu na masowość produkcji i sprzedaży są dużo tańsze niż projekty indywidualne. Kosztują od 1500 do 2500 zł w zależności od firmy i zazwyczaj zawierają już projekty wszystkich instalacji. Więc po adaptacji (ok 2500 zł), jeżeli nic nie będziemy zmieniać, za 4000 – 4500 zł mamy gotowy projekt budowlany. Koszt projektu budowlanego przy projekcie indywidualnym zazwyczaj przekracza 7000 zł, a może dojść nawet do ponad 10 000 zł.

Tymczasem, oprócz tych zalet, gotowe projekty domów mają też swoje wady. Oprócz wad oczywistych – brak indywidualizacji, brak dopasowania dokładnie do naszych potrzeb, często tego typu projekty są wykonane niechlujnie lub bez przemyślenia. Mam kilku znajomych, można przytoczyć też kilka przykładów z forów internetowych, gdy projekty okazały się wymagać wielu przeróbek, co czasami powodowało, że całość kosztowała więcej niż przy projekcie indywidualnym. Zdarzają się zarówno wady karygodne – jak na przykład różnice w rzutach – na jednym są dwa okna w poddaszu, na drugim nie ma żadnego, albo wysokości okien różnią się między sobą dla tych samych pomieszczeń, albo bardziej subtelne, które możemy jednak często wychwycić jeszcze przed zakupem projektu gotowego – przykładem mogą być źle rozplanowane pomieszczenia – z rysunku może wynikać, że w danym miejscu zmieści się łóżko, ale faktycznie tylko o długości 1,5m. Albo skos dachu powoduje, że przy ścianie wysokość poddasza to tylko 1 m i korzystając z łóżka cały czas będziemy tuż przy suficie.

Przed wyborem projektu warto skonsultować się z architektem, który naturalnie ma doświadczenie w tego typu sprawach. Warto też poprosić firmę o przesłanie rzutów projektu architektonicznego z wymiarowaniem. Pomoże to ustrzec się przed oczywistymi pomyłkami. Warto też sprawdzić, czy ktoś na którymś z forum kupił dany projekt i czy nie miał żadnych problemów. A być może, w ostateczności przemyśleć kwestię zlecenia projektu indywidualnego, zainwestować te 3000 zł więcej i mieć projekt idealnie dostosowany do naszych potrzeb. Bo przecież projekt domu to coś, na czym będziemy opierać się w ciągu całej budowy. To jeden z najważniejszych etapów budowy domui raczej nie będzie możliwa późniejsza zmiana decyzji.

Reklamy
Lipiec 19, 2010 / blogmlodejpary

Rysy zdobyte!

No i stało się. Weszliśmy najwyżej gdzie można wejść w Polsce. 2499 m n.p.m. – najwyższy szczyt Polski – Rysy – zostały przez nas zdobyte.

Wyjechaliśmy w piątek rano – 6 godzin drogi do Palenicy Białczańskiej (czemu na zakopiance zawsze muszą być jakieś roboty drogowe?), później 2 godziny z plecakami po asfalcie i nocleg w schronisku przy Morskim Oku. Niesamowicie jest się obudzić w górach, za oknem drzewa, góry, szum strumienia, skaliste szczyty odbijające się w gładkiej powierzchni stawu. Bajka!

Morskie Oko

Schronisko nad Morskim Okiem

Ze schroniska wyruszyliśmy rano, tuż po ósmej. Na początku droga jest prosta – dookoła Morskiego Oka, później trochę ciężej – dojście do Czarnego Stawu. Mały odpoczynek, zdjęcia, świetne widoki w jedną i drugą stronę. Dalej chwilę po płaskim, a później już tylko pod górę. Trzy godziny cały czas do góry. Początek był najgorszy. Zdawało się, że nic nam drogi nie ubywa. Ciągle schody, ciągle w górę. Po dwóch godzinach schodów zaczęły się pierwsze łańcuchy. I ciągnęły się już do końca. Dobrze, że mieliśmy świetną pogodę – nikomu nie radzę pokonywania tej trasy w deszczu lub tuż po. Skały były tak strome, że trochę wilgoci i moglibyśmy zjechać na sam dół. Najstraszniejsza była sama końcówka – krótkie przejście na grani – z jednej i z drugiej strony kilkusetmetrowe przepaście. Ale uczucie po zdobyciu szczytu rekompensowało wszystkie niedogodności. Świetne widoki i świadomość, że jesteśmy na najwyższym miejscu w Polsce. Wyżej już być nie można!

Ścieżka wokół Czarnego Stawu

Łańcuchy na szlaku na Rysy

Powrót ze szczytu też nie należał do najprzyjemniejszych – ciągłe schodzenie też może być uciążliwe. O ile nie męczymy się tak jak wchodząc, to kolana, stopy i mięśnie ud są dużo bardziej obciążone i zmęczone. Na samym dole nogi trzęsły się, jakbym miała drgawki. Jeszcze przed schroniskiem złapała nas burza i wróciliśmy cali mokrzy, ale było warto. Polecam wszystkim wejście na Rysy!

Rysy - szczyt

Lipiec 15, 2010 / blogmlodejpary

Najciekawsze rasy psów

Zastanawiamy się ostatnio nad wprowadzeniem do naszej „rodzinki” nowego członka – psiaka. I zastanawiamy się nad wyborem konkretnej rasy. Oto kilka ras psów, które podobają nam się najbardziej:

Owczarek niemiecki
Owczarek niemieckiPierwszą rasą braną przez nas pod uwagę są owczarki niemieckie. Chyba nie muszę nikomu przedstawiać tej rasy, jest bardzo popularna w Polsce, ale głównie jako psy stróżujące, pilnujące domów, czy firm. Owczarki mogą być zarówno bardzo słodkie, jak i groźne, jeżeli nie zostaną dobrze wychowane, co jest jednym z minusów tej rasy.
Więcej na temat rasy: http://www.psy.elk.pl/rasypsow/213,opis-rasy-owczarek-niemiecki.htm

Labrador retriever
Labrador retrieverKolejną rasą jest labrador retriever. Są to bardzo sympatyczne psy o bardzo łagodnym usposobieniu. Kiedyś służyły jak wszystkie retrievery przede wszystkim do aportowania ustrzelonej zwierzyny. Wyobraźcie sobie jak łagodna musi to być rasa, skoro ich przodkowie musieli powstrzymać naturalny instynkt drapieżcy i zapach krwi, i nie tknąć nawet ustrzelonej zwierzyny.
Więcej na temat rasy: http://www.psy.elk.pl/rasypsow/161,opis-rasy-labrador-retriever.htm

Beagle
Psy rasowe beagleOstatnią rasą nad którą się zastanawiamy są beagle. Również niesamowicie urocze, zawsze skore do zabawy, do tego mniejsze niż labradory. Są równie łagodne, ale wymagają trochę więcej stanowczości w wychowaniu.
Więcej na temat rasy: http://www.psy.elk.pl/rasypsow/21,opis-rasy-beagle.htm

Jeszcze nie wiemy na jaką rasę się zdecydujemy. Chyba najbliżej nam do labradorów, chociaż dużą przeszkodą wydaje się ich wielkość.

Lipiec 14, 2010 / blogmlodejpary

Czy opłaca się przydomowa oczyszczalnia ścieków

Przydomowe oczyszczalnie ścieków to skuteczna alternatywa dla bezodpływowych zbiorników (szamb) na terenach, gdzie nie ma kanalizacji. Przed montażem oczyszczalni ścieków musimy jednak zastanowić się nad opłacalnością inwestycji i przede wszystkim nad tym, czy taka inwestycja może być przeprowadzona.

Aby założyć przydomową oczyszczalnię ścieków musimy dowiedzieć się się w urzędzie gminy, czy miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego nie zabrania takiej inwestycji. Ponadto sprzeciw do budowy mogą wnieść sąsiedzi. No i w końcu drenaż przydomowej oczyszczalni ścieków musi być oddalony o minimum 30 metrów od studni i 3 metrów od drzew.

Jeżeli chodzi o opłacalność inwestycji – to przyjmuje się, że koszty zwracają się w postaci oszczędności z eksploatacji po około 5 latach. Cena oczyszczalni i montażu wynosi kilkanaście tysięcy złotych, jednak późniejsza eksploatacja nie powinna przekroczyć 500 złotych rocznie.

Źródło: http://blog-budowlany.blogspot.com/2010/07/ile-kosztuje-przydomowa-oczyszczalnia.html

Lipiec 13, 2010 / blogmlodejpary

Jak zbudować kolektor słoneczny

Założenie kolektorów słonecznych to dobra inwestycja, która zwraca się już po kilku latach. Ale co ciekawe, w sieci można znaleźć wiele przykładów własnoręcznie wykonanych kolektorów słonecznych. Osobiście nie odważyłabym się na taki wyczyn, na pewno bałabym się przyłączyć taki wynalazek do bojlera i cwu, ale wykorzystanie takiego kolektora do ogrzewania basenu, to już całkiem możliwa opcja.

Sposób budowy kolektora fajnie opisany jest na tej stronie: http://www.elektroda.pl/rtvforum/topic338507.html . Chociaż można znaleźć też dużo innych przykładów w Googlu.

Lipiec 9, 2010 / blogmlodejpary

Czy opłacają się kolektory słoneczne?

Ostatnio jesteśmy w fazie planowania naszego przyszłego domu, a w szczególności planujemy sposoby ogrzewania. Zależy nam na kosztach, więc głównym źródłem ciepła będzie piec na ekogroszek, który obecnie generuje najniższe koszty. Zastanawiamy się też jednak nad dodatkowym, alternatywnym źródłem Ciepła. Panele słoneczne oraz przydomowe elektrownie wiatrowe w chwili obecnej odpadają, z powodu zbyt wysokich jeszcze kosztów instalacji i skuteczności bardzo zależnej od warunków atmosferycznych. Najciekawszą jak na razie technologią wydają się być kolektory słoneczne.

Kolektory słoneczne zamontowane na ścianie
Źródło: http://www.strefabiznesu.gazetalubuska.pl/artykul/kolektory-sloneczne-ekologicznym-sposobem-na-dogrzanie-wody-3138.html

Kolektory słoneczne to w skrócie systemy rurek montowanych na dachu, przez które przepływa specjalny płyn ogrzewany promieniami słońca. Płyn później płynie do wymiennika ciepła ogrzewając wodę użytkową w bojlerze. Bojler może być oczywiście dogrzewany przez piec (wykorzystywany szczególnie w zimie) oraz grzałkę elektryczną, która będzie działać w przypadku wyłączonego pieca i dużego zachmurzenia, które wpływa na wydajność kolektorów słonecznych.

Kolektory słoneczne - schemat działania
źródło: http://www.anton.pl/kolektory.html

Czy kolektory słoneczne się opłacają?

Kolektory słoneczne to chyba najprostszy i najbardziej wydajny system wykorzystywania odnawialnych źródeł energii w domu. Koszt instalacji kolektora dla czteroosobowej rodziny to około 8000 zł, a taki kolektor podgrzewając czy dogrzewając wodę daje oszczędności rzędu 1500 zł rocznie. Dzięki czemu inwestycja zwraca się już po 5 latach. Kolektory słoneczne, oprócz ogrzewania ciepłej wody użytkowej mogą też służyć do dogrzewania pomieszczeń, na przykład przy ogrzewaniu podłogowym. Świetnie nadają się też o ogrzewania basenów.

Warto tu jeszcze wspomnieć o żywotności kolektorów słonecznych. Zazwyczaj firmy dają nam 10 lat gwarancji na taki sprzęt, jednak szacuje się, że przez około 50 lat nie będziemy musieli robić żadnych poważniejszych napraw. Ale nawet, jeżeli weźmiemy pod uwagę tylko 10 lat, to zyski z inwestycji wyniosą około 7000 zł (10lat x 1500 zł oszczędności – 8000 zł za instalację). Oczywiście oprócz samych finansów, są też korzyści „ekologiczne”. Kolektory słoneczne nie emitują żadnych zanieczyszczeń, nie przyczyniają się też w dużym stopniu do wyczerpywania paliw kopalnych.

Lipiec 8, 2010 / blogmlodejpary

Sale weselne w Łodzi i okolicach

Jako, że pochodzę z Łodzi i w okolicach Łodzi miałam wesele, przedstawię Wam kilka sal weselnych, w których byliśmy oraz tą jedną, która została wybrana.

Naszym założeniem, oprócz wyglądu oczywiście, było otoczenie sali. Chcieliśmy, aby goście mogli wyjść przed salę, do ogródka, czy na patio, aby się odświeżyć i na chwilę odsapnąć od zabawy. Założyliśmy limit kosztowy w wysokości 200 zł od osoby.

Pierwszą salą weselną, którą odwiedziliśmy była Casa de Fiori niedaleko Konstantynowa Łódzkiego. Położenie, budynek, jak i wnętrze były ładne, ale zniechęciły nas okrągłe stoły i fakt, że stoły zdawały się być odgrodzone kolumnami. Przez co zdawało się, że każdy stół jest oddzielny, jak w restauracji.

Sala weselna w Konstantynowie Łódzkim

http://www.casadefiori.pl/

Później odwiedziliśmy salę Yuka na Złotnie. Są tam właściwie dwie sale – jedna od frontu, druga z tyłu. Na uwagę zasługuje ładny wystrój oraz niesamowity ogród – szczególnie dla tej drugiej sali. Nie zdecydowaliśmy się tylko ze względu na to, że duża sala wydawała się zbyt duża, ze zbyt wieloma zakątkami, gdzie goście mogliby się rozproszyć. Mała sala miała na górze balkon, który też nie przypadł nam do gustu.

Sala weselna Yuka w Łodzi

http://www.yuca.pl/

Byliśmy też w hotelu Boryna – również nieopodal Konstantynowa. Ale ten obiekt odpadł od razu z uwagi na niezbyt estetyczny wygląd sali oraz fakt, że w obok siebie było kilka sal, przez co goście mogliby się mieszać i gubić.

http://www.boryna.com.pl/

Odwiedziliśmy jeszcze dwie sale w Pabianicach – w hotelu Aviator oraz w restauracji Prestige przy rynku, jednak oba obiekty odpadły ze względu na nieatrakcyjne otoczenie.

Na koniec zdecydowaliśmy się na salę Salem w Pabianicach. Zarówno wnętrze, jak i otoczenie najbardziej przypadły nam do gustu.

http://www.restauracjasalem.pl/

Powodzenia w Waszych wyborach!